Pozostałe

Kapitan Żbik – gdzie dzisiaj można kupić unikalną serie komiksów

Dla jednych – relikt propagandy, milicyjny superbohater z kartonu. Dla innych – jedno z najprzyjemniejszych wspomnień z dzieciństwa i obiekt kolekcjonerski, za który dziś płaci się całkiem poważne pieniądze. Kapitan Żbik wraca. I to nie tylko do szuflad z pamiątkami, ale na półki nowych wydań, aukcje internetowe i niejedną dyskusję o tym, co w polskim komiksie naprawdę warte zachodu.

Skąd się wziął kapitan Żbik

Seria startowała w 1967 roku. Pierwszym zeszytem był Nieodebrany telegram – i już sam tytuł mówi sporo o klimacie całego cyklu. Kryminalna intryga, milicjant z głową na karku, wartkie tempo. Bez zbędnych ozdobników. Teksty pisał głównie Władysław Krupka, rysunki przez większą część serii wyszły spod ręki Jerzego Wróblewskiego, a potem Bogusława Polcha – nazwiska, które w świecie polskiego komiksu mówią same za siebie.

Bohater był majorem (potem awansował) Milicji Obywatelskiej. Żbik to po polsku dziki kot – i ta nazwa nie była przypadkowa. Spryt, przyczajenie, atak w odpowiednim momencie. Trochę szkolna symbolika, trochę coś, co naprawdę działało na wyobraźnię czytelnika.

Seria wychodziła do 1982 roku i przez te piętnaście lat narosła do ponad pięćdziesięciu zeszytów. W szczytowym momencie nakłady sięgały kilkuset tysięcy egzemplarzy – liczba, która dziś brzmi jak science fiction nawet dla największych marek komiksowych.

Wszystkie zeszyty i kolejność czytania

Czy Kapitan Żbik wymaga czytania po kolei? Nie do końca. Każdy zeszyt był w zasadzie zamkniętą historią – odrębna sprawa, odrębni przestępcy, odrębny scenariusz. Serię spokojnie można zaczynać od środka i rozumieć wszystko, co się dzieje.

To powiedziawszy – jest coś przyjemnego w czytaniu od Nieodebranego telegramu. Widać, jak seria dojrzewa, jak zmienia się kreska, jak bohater zyskuje na wyrazistości. Kto lubi śledzić ewolucję cyklu – a nie tylko konkretne zeszyty – zaczynałby od pierwszego zeszytu.

Wśród najbardziej cenionych zeszytów regularnie pojawiają się: Ślady w lesie, Portret pamięciowy, Smutny finał. Fani serii mają swoje typy, i żaden „oficjalny” ranking nie przetrwał długo bez komentarzy w stylu „ale jak mogło nie być Żółtej ciężarówki„. Aktualnie dostępne zeszyty znajdziecie na: https://agrochowski.pl/pl/c/Kapitan-Zbik/121

Wydania zbiorcze – co się dotąd ukazało

Przez lata oryginalne zeszyty krążyły głównie w obiegu wtórnym – pchlim targi, antykwariaty, internetowe aukcje. Potem wkroczyło wydawnictwo Ongrys i zaczęło wydawać Kapitan Żbik. Wydanie zbiorcze – tomy zbierające kilka oryginalnych zeszytów w jednej solidnej oprawie.

Tom 1 i 2 są dostępne bez większego problemu. Tom 3 – tu robi się ciekawiej. Zapowiadany, oczekiwany, regularnie pytany w internetowych dyskusjach. Kiedy wyjdzie? Ongrys podaje terminy, które się przesuwają. Kto chce być na bieżąco, musi obserwować oficjalne kanały wydawcy. Albo cierpliwie czekać – co przy lekturze tomów 1 i 2 jest zdecydowanie łatwiejsze.

Warto wiedzieć, że wydania zbiorcze to piękne, starannie przygotowane książki – z posłowiami, kontekstem historycznym, dobrym drukiem. Nie nostalgia dla samej nostalgii, ale coś, co naprawdę ma wartość jako wydawnicza robota. Kto zna Ongrysa z innych serii – wie, czego się spodziewać.

Gdzie dziś zdobyć oryginalne zeszyty

Jeśli zależy Ci na oryginalnych zeszytach z lat 60., 70. i 80. – szukanie ich w regularnym księgarskim obiegu mija się z celem. Tam ich po prostu nie ma. Rynek wtórny to jedyna droga: aukcje internetowe, pchlim targi, no i Antykwariat online, gdzie starsze komiksy i druki z PRL trafiają regularnie – bo skup jest ciągły i zdarzają się naprawdę ciekawe egzemplarze.

Czego można się spodziewać cenowo? Zeszyty w dobrym stanie to wydatek od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych za sztukę, w zależności od tytułu i kondycji okładki. Komplet – to już zupełnie inna liga. Rzadkie egzemplarze w bardzo dobrym stanie osiągają na aukcjach ceny, które zaskakują nawet kolekcjonerów z doświadczeniem.

Stan egzemplarza ma tu ogromne znaczenie. Stare komiksy były w PRL traktowane po użytkowemu – pożyczane, przekazywane, noszone w teczkach. Egzemplarz z nieporwanymi okładkami, bez oderwanych kartek i bez pieczątek bibliotecznych, to dziś naprawdę coś. Warto przy zakupie dokładnie sprawdzić opis – dobre antykwariaty opisują stan szczegółowo na karcie produktu, więc niespodzianek powinno być mniej.

Żbik wciąż ma się dobrze – zaglądaj regularnie

Pięćdziesiąt kilka lat po pierwszym zeszycie kapitan Żbik nie jest muzealnym eksponatem. Jest bohaterem, za którym stoi aktywna społeczność – kolekcjonerzy, fani repryntów, ludzie, którzy czytali go w dzieciństwie i wracają, i tacy, którzy sięgają po niego pierwszy raz, bo po prostu lubią kryminały i dobry rysunek.

Nie zawsze uda się trafić na konkretny zeszyt od razu – takie są uroki rynku wtórnego. Ale warto wracać, bo nowe egzemplarze pojawiają się regularnie. Jeśli temat PRL-owskich komiksów Was wciągnął, zajrzyjcie też na: https://agrochowski.pl/pl/c/Komiksy/364

Similar Posts